RODOWE PRZYCZYNY UZALEŻNIEŃ

Znachorzy, zielarze nazywają do dziś alkoholizm i inne uzależnienia chorobami ducha, wskazując kilka przyczyn ich pojawienia się w rodzie:

1. W ciągu 7 pokoleń w rodzie nie było realizowane rodowe przeznaczenie, a dane rodowi siły zwyczajnie marnotrawiono.

2. W ciągu 5 pokoleń w rodzie kobiety nie wierzyły w swoich mężczyzn i nie potrafiły zainspirować ich do czynu.

3. Przez 5 pokoleń w rodzie mężczyźni rodu nie dążyli do bycia bohaterami i nie dokonywali czynów zgodnie ze swoimi umiejętnościami rodowymi oraz wiedzą, a wybierali drogę na skróty: „pracować, aby się nie narobić, ale jak najwięcej dostać”.

Przekleństwem rodowym nazywano sytuację, kiedy zaczynają się w rodzie powtarzać choroby, najpierw fizyczne i trwa to 9 pokoleń. Oznacza to, że ludzie zamiast pozytywnych emocji zaczynają kultywować negatywne uczucia.

Każdy człowiek, pamiętamy z lekcji fizyki, to indywidualne pole magnetyczne, które wibruje. Jeśli znajdujemy się w negatywnych emocjach, to nasze wibracje się zmieniają i jesteśmy w dysharmonii. Jeśli w rodzie zaczynają powtarzać się jakieś choroby, to znaczy, że jakiś talent nie jest rozwijany. I jakieś podobne negatywne emocje zaczęły dominować z pokolenia na pokolenie.

W 10-tym pokoleniu rodzi się człowiek, który wybiera lekcję i przeznaczenie stać się nauczycielem dla pozostałych w rodzie.

I wybiera naukę innych oraz siebie, swojej duszy przez duchowe choroby. I są to właśnie: alkoholizm, narkomania, hazard różnego rodzaju. Sam to wybiera, dlatego i on musi uwolnić się od tego, to jego droga rozwoju. I ród musi się zmienić jako całość.

Dlatego aby człowiek zrezygnował z alkoholu lub narkotyków czy hazardu (komputera), krewni nie mogą temu pobłażać. Duchowe choroby to przecież słabość ducha. Jeśli temu przytakujecie, jeszcze większą słabość powodujecie. Trzeba umieć powiedzieć „nie”.

Nauczyć się budować uczciwe relacje.

A jeśli ludzie nadal przytakują, pozwalają na daną sytuację, to zaczynają odczuwać te same negatywne emocje. I choroby duchowej będzie coraz więcej w rodzie.

Alkoholicy przychodzą do tych rodzin, w których kobiety nie umieją iść ZA mężem, czyli nie umieją wejść w stan podporządkowania.

Przyjmują mężczyznę tylko takim, jakim on MOŻE być, a nie takim, jaki on JEST – „dopiero jak przestaniesz pić, będziesz taki i taki, ja będę ciebie kochała”.

W takich warunkach mężczyzna nie zmieni się NIGDY, bo kobieta nie umie oddać mężczyźnie ODPOWIEDZIALNOŚCI, także za jego WŁASNE życie.

Jeśli powtarza się to z pokolenia na pokolenie, i wzmacniane jest to słownym poniżeniem mężczyzn, to doprowadza do blokady czakry gardła. A zamknięcie czakry gardła doprowadzi do przyjścia alkoholizmu, kiedy gardło będzie zalewane napojami alkoholowymi, żeby móc powiedzieć prawdę i to, co się czuje.

Co zrobić? Tak naprawdę krok do pozbycia się tych uzależnień jest bardzo prosty.

Pierwszy: zebrać informację, wypisać, jakimi talentami i darami DOBRZE władali wasi przodkowie. I jakie manualne umiejętności (np. rękodzieło) posiadali. Jak sobie to pytanie zada choć jeden człowiek w rodzie – już jest dobrze. I popatrzeć na siebie – do czego cię ciągnie – kulinaria, haftowanie – i zająć się tym choćby jako hobby. Ale jeszcze lepiej, jak człowiek w tym rzemiośle osiągnie jakieś sukcesy.

Doprowadzi tę sztukę do jakiegoś nowego poziomu. To jest czyn oczyszczający karmę rodu.

Drugim krokiem będzie, ponieważ jest to przekleństwo RODOWE, odnowić więzi z tymi krewnymi, którzy jeszcze żyją. I razem coś robić. Organizujcie jakieś rodzinne zjazdy, imprezy, rodzinne wypady do lasu. Wszystko jedno co, byle razem, i żeby było kilka pokoleń.

Nawet jak nie jest to możliwe, to zróbcie coś na cześć rodu. Na przykład na cześć krewnych, z którymi nie możecie się już dogadać i naprawić relacji – posadźcie kwiaty albo drzewa. I dbajcie o nie.

Tylko światu koniecznie musicie opowiedzieć o tej intencji, nie zwyczajnie w milczeniu książki do biblioteki zanieść. Choćby w przestrzeń powiedzieć, Bogu, światłu, słońcu. Powiedzieć: dokonuję tego i tego czynu na cześć przodków, aby to i to odeszło, a przyszła radość, itd

Im więcej takich czynów robimy w imię rodu (przy czym czynem takim nie jest to, co nam łatwo przychodzi a to, co wymaga wysiłku), tym więcej pozytywnej energii w rodzie.

Kolejnym krokiem do uzdrowienia rodu jest proszenie o pomoc. Ludzi w rodzie, którzy cierpią na daną duchową chorobę, trzeba prosić o pomoc. Nie im pomagać, a ich prosić o pomoc. Dać im miejsce w swoim świecie. Bo to są ludzie, którzy stracili swoją duchową drogę, przeznaczenie.

Nie wiedzą, w co mają swoje siły włożyć, a energii mają dużo. Znajdźcie sposób, aby oni mogli was uszczęśliwiać. I szczerze im dziękujcie. Oni będą was jak małe dzieci sprawdzać, testować: przyszedłem tu remont robić, ale wypiłem trochę. Pytanie, jak się będziecie zachowywać. Jeśli będziecie zwracać się ku temu, co najlepsze w człowieku, straci on potrzebę chorowania. Dlatego, że otrzyma część swojego przeznaczenia.

Interesują Cię takie tematy? Możesz dołączyć do mojej społeczności, by mieć dostęp do dodatkowych treści i promocyjnych ofert na moje kursy.

Wiedza od Ariny Nikitinej

facebook instagram pinterest twitter youtube linkedin tiktok twitch spotify website search menu close arrow-v1 arrow-v2 arrow-v3 arrow-v4 arrow-v5 arrow-v5 contrast letter shopping-cart