ZWOLNIJ RATOWNIKA

Wyobraź sobie, że nie musisz już nikogo ratować ani nikomu na siłę pomagać. Twoje myśli nie krążą już wokół pijącego ojca, nieszczęśliwej mamy, nierozwijającego się duchowo męża czy sąsiadki, która uparcie nie chce przejść na wegetarianizm i psuje sobie i swoim dzieciom zdrowie. Mimo, ze przecież dobrze jej radzisz.

Ty tylko chcesz dobrze, naprawdę chcesz dobrze dla swojego taty, mamy, męża i sąsiadki.

„Nie można być przecież taką egoistką” – powiesz. No tak, masz dużo wiedzy, przeszłaś już mnóstwo warsztatów, pokonałaś uzależnienie, naprawiłaś swoje zdrowie, weszłaś na niesamowitą drogę duchowych uniesień i wglądów. Wiesz, ze to działa. I to jak!

Dlaczego więc nie powiedzieć tym, których kochasz i na których ci zależy, co trzeba zrobić, by być zdrowym i szczęśliwym.

Ty masz przecież na to czas i siłę, i wiesz, gdzie szukać.

Czytasz więc mnóstwo na temat duchowego wymiaru alkoholizmu i podkreślone fragmenty przesyłasz tacie. Spędzasz godziny w internecie, szukając dobrych terapeutów i inspirujących wykładów, a rezultatem tych poszukiwań dzielisz się z mamą. Męża ciągniesz na satsang albo warsztaty tantry – niech w końcu zrozumie i się przebudzi.

Ale to nawet nie te działania tak wykańczają cię psychicznie, jak samo myślenie o tym, co zrobić, jak pomóc, czemu to się dzieje w życiu bliskich mi ludzi, co to są dla nich za lekcje itd.

Myślisz więc, kombinujesz i robisz wszystko, co możesz, … a oni nic! Żadnej zmiany, żadnego „dziękuję”.

Wręcz przeciwnie, problemy się nasilają.

Frustracja w tobie narasta z każdym dniem, szczególnie, jeśli sprawa dotyczy cię bezpośrednio, a ich życiowe wybory wpływają na twoje życie w taki sposób, że nie da się o nich nie myśleć.

Możliwe, ze nie zdajesz sobie sprawy z tego, jak bardzo drenuje cię to z życiowej energii. I jak bardzo nieefektywne są to działania.

Dlaczego?

Ponieważ łamiesz porządek relacji.

Stajesz się starszą w relacji ze starszymi. Bierzesz na siebie nie swoje obowiązki i nie swoją odpowiedzialność.

Czy wiesz, że zamiast być partnerką, jesteś mamą w relacji z mężem, kiedy decydujesz, jak bardzo jest rozwinięty duchowo i znajdujesz mu najlepszą ścieżkę ku temu rozwojowi?

Czy zdajesz sobie sprawę, że odrzucasz swoją rolę córki, kiedy „wiesz lepiej”, co ma pić twój tata, i jak szczęśliwa ma być mama i co powinna w tym celu zrobić?

Czy czujesz, jak mocno zaciskasz sobie pętle na szyi, gdy pozbawiasz się karmiących relacji z równymi, a zamiast tego wchodzisz w niezwykle obciążającą rolę „nauczyciela”, „guru” – tej, która wie więcej i która zawsze znajdzie receptę?

Dźwigasz nie swoje ciężary. I nie będziesz mieć ani czasu, ani sił na swoje piękne i wartościowe życie.

Bo chcesz przeżyć życie innych za nich.

I tak, twój tata może zapić się na śmierć, mama utonąć w depresji, a mąż utknąć w duchowym rozwoju. Wasze drogi mogą się rozminąć. Jak się czujesz, gdy przyjmujesz możliwość takiego scenariusza? Czy świat ci się wali i tracisz grunt pod nogami? Oddychaj. Cokolwiek nie zrobisz, taki scenariusz jest możliwy. Wiesz, dlaczego?

Bo to są inni, żywi ludzie, którzy mają swoje życie, dokonują swoich wyborów i ponoszą za nie odpowiedzialność.

I wszystko, co możesz dla nich zrobić, to stanąć w swojej roli i zacząć wypełniać swoje własne obowiązki w relacji.

I nie ma to nic wspólnego z egoizmem.

Bo dopiero wtedy masz siłę, by faktycznie komuś pomóc.

Anna Ewa Wrzesińska

facebook instagram pinterest twitter youtube linkedin tiktok twitch spotify website search menu close arrow-v1 arrow-v2 arrow-v3 arrow-v4 arrow-v5 arrow-v5 contrast letter shopping-cart