
W kulturach tradycyjnych nie rozróżniano „swoich” i „adoptowanych”. Nawet w sprawach dziedziczenia rzadko robiono wyjątki. Wynikało to z tego, że nasi przodkowie znali specyfikę rozwoju ludzkiej świadomości i rozumieli, jaki wpływ prawidłowa opieka rodzicielska może mieć na dziecko adopcyjne.
Zgodnie z tą wiedzą, jeśli przyjmuje się do swojej rodziny dziecko w wieku poniżej 7 lat, przejmuje ono większość siły rodowej rodu adopcyjnego. Stąd powiedzenie: „Rodzic to nie tylko ten, kto urodził, ale ten, kto dał siłę i życie”.
Dlatego często dzieci adopcyjne bardziej przypominają rodziców adopcyjnych niż genetycznych, czasem nawet zmieniają wygląd. Nastolatki stają się często bardzo podobne do swoich „drugich” rodziców w młodości.
Z punktu widzenia Rodoladu (nauki o krwi, dziedzictwie rodu, sile itp.), sytuacja z „drugimi” rodzicami u dziecka i tych rodów, z których dziecko zostało odrzucone, nie jest przypadkowa. W jakich rodach się ma to miejsce?
Tak dzieje się w rodach, gdzie:
- było wiele aborcji,
- kilka pokoleń dzieci buntowało się przeciw rodzicom (nawet z przemocą),
- od 5 pokoleń nie rozwija się przeznaczenie rodu.
Dla rodziny adopcyjnej taka sytuacja to nie tylko kwestia boskiego błogosławieństwa i zaufania, ale też lekcja: nie potraficie kochać bezwarunkowo, bez pretensji i oczekiwań, często dzielicie „moje – twoje”, a to jest pierwszy stopień degeneracji rodu. Trzeba się więc nauczyć to przezwyciężać. Tego uczą dzieci adopcyjne.
Do 7 lat wszystkie dzieci są naturalnymi energetycznymi „wampirami” swoich rodziców, nawet jeśli nie są ich biologicznie.
Po tym okresie dziecko zostaje „odcięte” od rodu, zachowując przywiązanie do rodu tylko w 50%, a od 14 lat – 30%. Od 14 lat świat oczekuje, że 70% siły będzie zdobywać samodzielnie, realizując marzenia, pozostając pod „ochroną” rodziców.
Będąc dorosłym, człowiek powinien nie tylko czerpać siłę z rodu, ale także ją w niego wkładać. Jeśli tego nie robi, przychodzą lekcje: choroby, brak pomysłów, trudności w osiągnięciu szczęścia – oznacza to, że jest tylko „wampirem” na sile rodowej, dlatego wiele mu się nie udaje.
na podstawie artykułów Ariny Nikitinej w tłumaczeniu Anny Ewy Wrzesińskiej
